Serwisy oferujące cashback w bitcoinie cieszą się coraz większym zainteresowaniem.

Sobota rano, kawa już gorąca, pies grzeje stopy i w danej chwili tylko jedna rzecz do załatwienia – prezent na Dzień Mamy. Wpisujemy w przeglądarkę sephora.com, szukamy odpowiednich perfum, dodajemy do koszyka, klikamy zapłać, wybieramy opcje „bitcoin” i przelewamy z naszego portfela mobilnego odpowiednią kwotę na podany adres w postaci kodu QR. Oczywiście zdając sobie sprawę z tego, jak cenny może być bitcoin w przyszłości, szybko logujemy się w naszym kantorze i kupujemy odpowiednią ilość btc, żeby przynajmniej uzupełnić straty. To wersja pierwsza tej historii.

Teraz wersja druga.

Ta sama sobota, kawa i pies na stopach, ta sama sprawa do załatwienia, a jednak coś jakby inaczej. Wchodzimy na sephora.com z użyciem naszej ulubionej platformy, kupujemy perfumy, płacimy pozbywając się fiatów. Nagle okazuje się, że wspomniana platforma nagradza nas 5% cashbackiem w satoshi, które następnie, po upływie 2 tygodni i upewnieniu się przez sklep, ze nie zwrócimy towaru, możemy wypłacić na swój kryptowalutowy portfel. Szczęka nam opada, cena bitcoina po kilku latach jest dużo wyższa, dzięki czemu za zaoszczędzone satoshi możemy tym razem na Dzień Mamy ufundować jej weekend w SPA… a później się budzimy. Bo to sen, prawda?

Nie do końca. To, że ludzie nie chcą wydawać bitcoina to trend widoczny już od jakiegoś czasu i prawdę mówiąc nie ma się czemu dziwić. To, że z drugiej strony chcą gromadzić go jak najwięcej, to również nie jest nowość.

zack voell bitcoin cashback

Cashback w bitcoinach

W oparciu o te podstawowe założenia, powstały w Stanach Zjednoczonych dwie popularne już aplikacje – Lolli oraz Fold. Schemat działania jest tutaj banalnie prosty – serwisy tego typu pomagają sklepom generować sprzedaż, za co otrzymują swoją prowizję, a następnie większa część tej prowizji przekazywana jest użytkownikowi w formie satoshi.

button

Leave a comment

Mój Newsletter

Zapisz się i nie przegap interesujących Cię treści