Gdyby Satoshi rzeczywiście się ujawnił

Ostatni ruch na pewnym portfelu, po ponad 11 latach nieaktywności, przyniósł nam wiele podejrzeń i emocji. Co prawda małe jest prawdopodobieństwo, że to portfel samego Satoshiego, ale padają różne podejrzenia. A co, gdyby Nakamoto rzeczywiście się ujawnił?

Trzy scenariusze spekulacyjne

Pierwszym scenariuszem ujawnienia się Satoshiego może być totalna panika wykreowana przez media. Będzie to sytuacja podobna do całkiem niedawnego przykładu sytuacji z koronawirusem. Panika będzie skutkowała spadkiem ceny BTC o kilkadziesiąt procent, a potem jej powrotu. Oczywiście na tym skorzystają najwytrwalsi i najbardziej doświadczeni traderzy.

Wtedy od mediów zależy, w jakim kierunku poprowadzą inwestorów:

  • czy będą napędzać strach, który sprzedaje się lepiej, niż dobre wiadomości, czy będą wpajać, że Satoshi Nakamoto sprzedaje, bo stracił zaufanie do BTC;
  • może powstać teoria, którą podchwycą media, że Bitcoin został stworzony wyłącznie po to aby wyniszczyć resztkę inwestorów i zapoczątkować ogromny kryzys
  • może być również odwrotnie, czyli, że Satoshi istnieje i zaczyna walkę z bankami centralnymi co wywoła ogromne zainteresowanie bitcoinem przez ludzi, którzy rzeczywiście tracą wiarę w obecną politykę monetarną.

Drugi scenariusz, czyli jeśli Satoshi zacznie przesyłać swoje bitcoiny na giełdy i je sprzedawać. Wtedy nadejdzie totalna panika i długotrwały spadek o 90%. W tym przypadku cena spadnie przez efekt paniki, lecz w dużej mierze ma tu znaczenie powód ekonomiczny.

Osoby będące przy projekcie są obecnie w posiadaniu około 1,148,000 BTC. To w przeliczeniu około 11 miliardów dolarów. Dla pocieszenia – nie jest to realne, aby cały zespół sprzedał cały swój zasób od razu. Nie opłaca im się to, ponieważ sprzedaż takiej ilości bitcoinów wywołałaby flash-crash. Ostatnie sztuki byłyby sprzedawane w cenie kilku dolarów.

Lecz jeśli faktycznie ludzie zauważą, że Satoshi zacznie przelewać swoje bitcoiny na giełdy, to będzie znaczyć tylko jedno – ewakuacja. Tak samo robili prezesi i niektórzy z zarządów potężnych korporacji. Wtedy zaczniemy ratować to, co wypracowaliśmy przez dłuższy okres, aby nie stracić wszystkiego. Wtedy możemy doświadczyć ceny bliskiej 0.

Trzeci scenariusz – to the moon? Nie można nie brać takiej sytuacji pod uwagę. Dlaczego? Ponieważ ludzie w czasie kryzysu są strasznie zdezorientowani. Gdyby się ujawnił i powiedział, że to tylko dzięki bitcoinowi masz szansę uratować oszczędności swojego życia i uchronić się przed totalną inwigilacją, to może spowodować, że ludzie zaczną widzieć w nim przywódcę. W obecnej sytuacji ekonomicznej może to wywindować cenę BTC do potężnych liczb. 

Po co ktoś ruszył te środki?

Ludzie szukają odpowiedzi na zadawane pytania. Co się dzieje ze światem, który karmiony jest niezliczoną ilością teorii spiskowych? To powoduje, że zaczynają szukać przywódcy. Mógłby być nim Satoshi Nakamoto, który przeprowadzi ich przez te światowe zamieszanie.

Wtedy potrzebny byłby jeden warunek – nie ruszać środków, a jak już to robić to kontrolowanej i informowanej ilości.

Pytanie – czy banki centralne zaczną banować giełdy, albo przejmą pełną kontrolę w celu znalezienia przywódcy?

Główne pytanie, po co ktoś ruszył środki, które nie były ruszane od 11 lat? Powody mogą być różne:

  1. porządkowanie portfeli – chociaż w tym przypadku tylko 10 z 50 bitcoinów trafiło do miksera BTC, z czego niektóre trafiły na giełdę Coinbase;
  2. poprawa bezpieczeństwa – niektórzy mogą mieć obawy co do bezpieczeństwa swojego klucza prywatnego;
  3. sprzedaż pozagiełdowa;
  4. a może jednak był to sygnał do czegoś większego, na przykład informacja o rozpoczętym kryzysie?

Zapraszamy do obejrzenia zapisu z czwartkowego live, w którym poruszany jest właśnie ten temat.

Leave a comment

Mój Newsletter

Zapisz się i nie przegap interesujących Cię treści