Jak myślano o pieniądzu. Część 1. Arystoteles był jak Buffett

Na naszych łamach analizowaliśmy już to, jak przez wieki niszczono pieniądz, jak sprawiano, że stawał się coraz mniej warty i ostateczne z pozycji złota zredukowano go do kawałka papieru. Jeśli nie wiesz o czym mówimy, kliknij w ten link. Przy okazji polecamy też nasz cykl o psuciu waluty w Polsce (znajdziecie go w tym miejscu). Dziś zajmiemy się jednak jeszcze innym aspektem. Wraz z decyzjami polityków, władców i urzędników zmieniało się przecież też myślenie samych ludzi o tym, czym jest w ogóle pieniądz. I w tym właśnie cyklu przeanalizujemy to, jak owe myślenie kształtowało się na przestrzeni stuleci.

Platon: pieniądz zmienia człowieka (na gorsze)!

Nie wiemy, kiedy dokładnie ludzie zaczęli zastanawiać się nad naturą pieniądza. Albo inaczej: mamy przesłanki, że najwcześniej zaczęli robić to starożytni Grecy, co nie wyklucza, że temat „kasy” pojawiał się już w rozmowach przy ognisku naszych praprapra…przodków, którzy właśnie piekli np. stek z dopiero co upolowanego mamuta.

Co ciekawe, starożytni Grecy mieli z pieniędzmi pewien problem, który bliźniaczo przypomina ten, który zna chyba każdy z nas. Kogo w końcu nie wkurzają ludzie, którzy „szpanują” nadmiarem bogactwa, prawda? Okazuje się, że podobną irytację takowi jegomoście wzbudzali u… Platona. Ten ewidentnie wolał ze znajomymi rozmawiać o tym, w jakim matriksie żyje większość z nas (rodzeństwo Wachowskich ewidentnie zapoznało się z jego słynną metaforą jaskini), aniżeli wymieniać się informacjami, na które rynki przelać teraz kapitał.

– Przykro jest z nimi obcować [pisał o ludziach, których interesują tylko pieniądze – przyp. bitcoin.pl], bo niczego nie chcą chwalić, tylko pieniądze – narzekał filozof.

Choć dziś większość z nas uważa, że pieniądz to fundament państwa i rządzenia ludźmi, grecki myśliciel i na tym polu miał odmienne zdanie.

 Wydaje się, żeśmy znaleźli nowe dwie rzeczy dla strażników, na które powinni uważać na wszelki sposób, aby się to nigdy poza ich plecami nie wkradło do miasta – zagajał ponoć kolegów w Akademii.

platon, arystoteles

Gdy już ktoś zapytał, o co znowu mu chodzi, zaskakiwał odpowiedzią: – [To] Bogactwo i nędza. Bo jedno wyrabia zbytek, lenistwo i dążności wywrotowe, a drugie upadla i rodzi zbrodnię, oprócz dążności wywrotowych.

Prawdę powiedziawszy Platon dostrzegł jednak ciekawe zjawisko, które obserwowano potem przez stulecia. Wytworzenie się bardzo zamożnej elity, której brakowało pewnego etosu pracy i ciągu do dalszego rozwoju, prowadziło zawsze do „lenistwa” i „zbytku”. Innymi słowy, najbogatsi gnuśnieli i nie mieli już – jak ich przodkowie – widocznych powodów do dalszego rozwoju. Co prawda można dyskutować, czy była to stricte wina pieniędzy, a nie braku przekazywania pewnych wzorców, ale, jak widać, Platon zrzucał to na ten pierwszy czynnik.

Filozof nie był też zwolennikiem pieniądza kruszcowego. Jego zdaniem złoto to jedynie środek gromadzenia bogactwa w rękach klas niższych i – ponownie! – źródło zepsucia moralnego.

Myli się jednak ten, który pomyślał przed chwilą, że Platon był protoplastą komunistów, którzy marzyli przecież o eliminacji pieniędzy jako takich. Platon uważał, że złoto powinno zniknąć z rynku, ale w to miejsce miano wprowadzić “znak służący do wymiany”. Co to miało oznacza? Możemy uznać, że coś na miarę waluty fiat. Zresztą może nawet sam Bitcoin przypadłby mu w jakimś sensie do gustu!

Arystoteles jak Warren Buffett

Platon miał swoich uczniów. Do dziś pamiętamy głównie Arystotelesa. Nie ma się jednak czemu dziwić, bowiem to ten mędrzec zapisał się w historii jako nauczyciel Aleksandra Wielkiego, czyli macedońskiego władcy, który podbił za życia duży kawałek świata. I do tego zrobił to sporo przed 40-tką!

Powróćmy jednak do Arystotelesa. Był on uczniem Platona, ale obaj mieli do tego stopnia inne zdania na wiele kwestii, że nie tylko stali na czele własnych szkół, ale też zainspirowali potem pokolenia kolejnych filozofów (choćby ważnych dla chrześcijaństwa św. Tomasza czy św. Augustyna).

Arystoteles miał też zupełnie inne zdanie nt. pieniądza. Uważał, że ten jest czymś potrzebnym, ale też daleki był od stawiania mamonie ołtarzy.

“Niekiedy jednak spotyka się mniemanie, że pieniądz to tylko czcze słowo, że wartość jego jest tylko na postanowieniu oparta, z natury zaś żadna, bo jeśli go zmienią ci, którzy go używają, to traci wartość i nie można go użyć do zaspokojenia potrzeb (…)”

– pisał i przywoływał potem słynny mit o królu Midasie, który zamieniał wszystko, co dotknął, w złoto, ale przez to właśnie ostatecznie zmarł. Człowiek nie może bowiem żywić się złotem! To argument, który często słyszy się też w kontekście kryptowalut. Jak widać, ludzie się nie zmieniają, modyfikowane są tylko dekoracje i rekwizyty…

Co ciekawe, retoryka Arystotelesa przypominała trochę to, co o Bitcoinie mówi nam dziś… Warren Buffett. Słynny inwestor z Omaha stale powtarza przecież, że kryptowalucie brak „brak wewnętrznej wartości“ i BTC „nie jest aktywem tworzącym wartość“.

„Jeśli kupujesz coś takiego jak farma, apartamentowiec lub udziały w biznesie, jest to doskonała inwestycja. Widzisz tę inwestycję i oczekujesz, że ci się zwróci. Natomiast, jeśli kupujesz coś takiego jak Bitcoin albo inne kryptowaluty, tak naprawdę nie masz nic, co wytwarza cokolwiek. Masz tylko nadzieję, że następna osoba zapłaci więcej”

– powiedział jakiś czas temu w wywiadzie udzielonym Yahoo. Buffett, nie Arystoteles…

A teraz powróćmy już ponownie do starożytnej Grecji. Z powyższego myślenia Arystotelesa wyrosło też potępienie lichwy. Uważał on, że jeśli pożyczymy komuś krowę, możemy żądać potem odsetek, bowiem krowa daje nam mleko. W przypadku pożyczenia komuś pieniędzy sprawa już się komplikuje, bowiem pieniądz sam z siebie się nie rozmnaża. Taka filozofia doprowadziła zresztą wieki później do pewnej blokady rozwoju średniowiecznej gospodarki, która wielbiła myśli greckich myślicieli. Chodziło o potępienie lokat, pożyczek i właśnie odsetek. O tym jednak jeszcze opowiemy przy innych częściach tego cyklu.

W innym dziele Arystoteles dodawał:

“Pieniądz stał się umownym środkiem zastępującym potrzebę i dlatego nazywa się “nomisma”, ponieważ jest czymś nie przyrodzonym, lecz ustanowionym przez prawo i w naszej mocy leży zmienić go i uczynić bezużytecznym”.

Podkreślał nawet to, że sama wartość kruszcu jest tylko umowna i złoto samo w sobie też jest faktycznie…

button

Leave a comment

Mój Newsletter

Zapisz się i nie przegap interesujących Cię treści